poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rozdział 6 "Koncert czy studniówka?"

Przede mną trudne wyzwanie. Mama namawia mnie abym poszła na studniówkę. Szczerze? Czemu nie? Tylko każdy mnie tam nie lubi. Z drugiej strony, z kim miałabym tam się pojawić. Każdy by mnie wyśmiałam. Ale to naturalne. Zbliżyłyśmy się do siebie razem z Meg. Jesteśmy przyjaciółkami. Już nie dokuczają mi tak bardzo jak kiedyś. Meg mnie broni. Koncert One Direction był już obgadanym tematem. Byłyśmy już na zakupach, aby kupić sobie coś na tą okazję. I tutaj pojawia się kolejny problem. Koncert jest w tym samym dniu kiedy odbędzie się studniówka. Niezły zamęt, co nie? Po pewnym czasie powiedziałam Meg o Luke i że to jest moja miłość od pierwszego pisania. Najpierw mnie wyśmiała. Potem jak się ogarnęła że mówię serio zrobiło jej się głupio. Spytała czy się nie boję, że to jest jakiś pedofil. Z pewnej strony miała racje, teraz internet jest takimi ludźmi zawalony. Ale nie, to nie Luke. Luke jest prawdziwy. Ufałam mu. Choć wiele z was uzna to to głupie, bo go nie znam. Ale to nie jest prawda. Piszemy sobie wszystko. Ufamy sobie. Przynajmniej ja. Mam nadzieje z tego koncertu nic złego nie wyniknie.
    - Następnego dnia -
Dobrze. Obgadałam sprawę koncertowo-studniówkową i nie obyło się bez kłótni. Wykrzyczałam że zrobię ze swoim życiem co będę chcieć. A to jest jedyna okazja aby zobaczyć swoich idoli na żywo. No i aby w końcu zobaczyć Luke. Meg powiedziała że zrobi to samo co ja. Czyli pójdzie ze mną na koncert. Stwierdziła że i tak nie ma pary. Straciła pieniądze na ubrania koncertowe. Czyli nie byłam sama. Uznałam że trzeba odpocząć i namyśleć się na chwilę. Rzuciłam się na łóżko i przytuliłam się do wielkiego prezentu. Jedną ręką obejmując pluszaka, drugą logowałam się na Twitterze. Dochodziła 18.30 a Luke nadal nie było. Znudzona tym samym widniejącym obrazem na ekranie, który w ogóle się nie zmieniał przerzynałam. Obudziłam się o 23.48 dość zmieszana. Chyba każdy wstaje zmieszany. Najpierw musi przetrzeć oczy, potem otwiera je coraz szerzej i nikt nie jest zadowolony z pobudki. Na Twitterze nie było wielkich zmian. Lecz była wyczekiwana wiadomość. Nie była rozwinięte ani nic podobnego. Było w niej zawarte jedno słowo : Przepraszam. Niektórzy byliby wkurwieni ponieważ nie było ich wtedy kiedy była kochana osoba. A dla mnie to był pędzel który malował mi uśmiech. Dlaczego byłam szczęśliwa? Facet któremu by nie zależało nie przepraszałby. Nie mogłam doczekać się koncertu, pragnęłam go, ponieważ tej nocy mama pracowała, miałam ją spędzić sama. Nie lubiłam tego.
Bałam się. Zaraz po wyłączeniu laptopa przeprałam się w coś wygodnego i spakowałam. Odpięłam telefon od ładowarki i chwyciłam klucze z szafki nocnej. Wyłączając światło w moim pokoju byłam już ubrana i naszykowana do wyjścia. Zaraz po zamknięciu drzwi wejściowych wyjęłam telefon i wysłałam dwie wiadomości do Meg : „Szykuj się bo dziś śpię u ciebie” oraz do Luke „Nic się nie stało.♥

__________________________

Przepraszam, nie jestem zadowolona z tego rozdziału.  Klikajcie w zakładki i takie tam.

Natalka.

1 komentarz:

  1. Super rozdział :) Mi się podoba :3
    To ff jest jednym z moich ulubionych!

    OdpowiedzUsuń