Przede mną trudne wyzwanie. Mama
namawia mnie abym poszła na studniówkę. Szczerze? Czemu nie? Tylko
każdy mnie tam nie lubi. Z drugiej strony, z kim miałabym tam się
pojawić. Każdy by mnie wyśmiałam. Ale to naturalne. Zbliżyłyśmy
się do siebie razem z Meg. Jesteśmy przyjaciółkami. Już nie
dokuczają mi tak bardzo jak kiedyś. Meg mnie broni. Koncert One
Direction był już obgadanym tematem. Byłyśmy już na zakupach,
aby kupić sobie coś na tą okazję. I tutaj pojawia się kolejny
problem. Koncert jest w tym samym dniu kiedy odbędzie się
studniówka. Niezły zamęt, co nie? Po pewnym czasie powiedziałam
Meg o Luke i że to jest moja miłość od pierwszego pisania.
Najpierw mnie wyśmiała. Potem jak się ogarnęła że mówię
serio zrobiło jej się głupio. Spytała czy się nie boję, że to
jest jakiś pedofil. Z pewnej strony miała racje, teraz internet
jest takimi ludźmi zawalony. Ale nie, to nie Luke. Luke jest
prawdziwy. Ufałam mu. Choć wiele z was uzna to to głupie, bo go
nie znam. Ale to nie jest prawda. Piszemy sobie wszystko. Ufamy
sobie. Przynajmniej ja. Mam nadzieje z tego koncertu nic złego nie
wyniknie.
- Następnego dnia -
Dobrze. Obgadałam sprawę
koncertowo-studniówkową i nie obyło się bez kłótni.
Wykrzyczałam że zrobię ze swoim życiem co będę chcieć. A to
jest jedyna okazja aby zobaczyć swoich idoli na żywo. No i aby w
końcu zobaczyć Luke. Meg powiedziała że zrobi to samo co ja.
Czyli pójdzie ze mną na koncert. Stwierdziła że i tak nie ma
pary. Straciła pieniądze na ubrania koncertowe. Czyli nie byłam
sama. Uznałam że trzeba odpocząć i namyśleć się na chwilę.
Rzuciłam się na łóżko i przytuliłam się do wielkiego prezentu.
Jedną ręką obejmując pluszaka, drugą logowałam się na
Twitterze. Dochodziła 18.30 a Luke nadal nie było. Znudzona tym
samym widniejącym obrazem na ekranie, który w ogóle się nie
zmieniał przerzynałam. Obudziłam się o 23.48 dość zmieszana.
Chyba każdy wstaje zmieszany. Najpierw musi przetrzeć oczy, potem
otwiera je coraz szerzej i nikt nie jest zadowolony z pobudki. Na
Twitterze nie było wielkich zmian. Lecz była wyczekiwana wiadomość.
Nie była rozwinięte ani nic podobnego. Było w niej zawarte jedno
słowo : Przepraszam. Niektórzy byliby wkurwieni ponieważ nie było
ich wtedy kiedy była kochana osoba. A dla mnie to był pędzel
który malował mi uśmiech. Dlaczego byłam szczęśliwa? Facet
któremu by nie zależało nie przepraszałby. Nie mogłam doczekać
się koncertu, pragnęłam go, ponieważ tej nocy mama pracowała,
miałam ją spędzić sama. Nie lubiłam tego.
Bałam się. Zaraz po
wyłączeniu laptopa przeprałam się w coś wygodnego i spakowałam.
Odpięłam telefon od ładowarki i chwyciłam klucze z szafki nocnej.
Wyłączając światło w moim pokoju byłam już ubrana i
naszykowana do wyjścia. Zaraz po zamknięciu drzwi wejściowych
wyjęłam telefon i wysłałam dwie wiadomości do Meg : „Szykuj
się bo dziś śpię u ciebie” oraz do Luke „Nic się nie
stało.♥”__________________________
Przepraszam, nie jestem zadowolona z tego rozdziału. Klikajcie w zakładki i takie tam.
Natalka.
Super rozdział :) Mi się podoba :3
OdpowiedzUsuńTo ff jest jednym z moich ulubionych!